Niektórym z nas trudno przychodzi porzucenie myśli o obowiązkach – dla takich osób odpoczynek rzeczywiście jest sztuką. Wszystko w pewnym sensie siedzi w naszej głowie. Często musimy nauczyć się odpuszczania, pozwolenia sobie na bycie nieproduktywnym. Nie zawsze też wiemy, jakie aktywności przynoszą nam radość, relaksują nas. Urlop to czas, kiedy powinniśmy pomyśleć o sobie, o swoich bliskich – i o tym, co sprawia nam prawdziwą przyjemność.
Czy jakaś forma odpoczynku jest efektywniejsza niż inna? A może powinniśmy po prostu robić to, na co w danej chwili mamy ochotę?
Najlepiej dopasować sposób spędzania urlopu do własnych potrzeb. Nie zawsze musi to być daleka podróż. Może pobyt na działce zapewni nam dużo więcej komfortu i relaksu? Ludzie, którzy uwielbiają zajmować się roślinami, przebywać wśród natury, mogą się w ten sposób świetnie odprężyć. Inni wolą spędzać urlop aktywnie, brać udział w wielu aktywnościach, uprawiać sport. Najważniejsze, żeby wybrana forma odpoczynku dostarczyła nam przestrzeni do regeneracji sił. A jeśli nie wiemy, jak najlepiej wypoczywamy, to eksplorujmy różne sposoby spędzania czasu.
Skąd się bierze tzw. stres urlopowy?
Często jest on rezultatem naszego niewłaściwego nastawienia. Jeśli mamy duże oczekiwania, że urlop będzie przebiegał w określony sposób, a po drodze wydarzy się coś nieoczekiwanego, to zaczniemy się stresować. Znaczenie ma też przygotowanie do urlopu lub brak tego przygotowania – gdy wyjedziemy na wakacje z myślą, że nie dokończyliśmy pewnych spraw w pracy czy w domu, również możemy odczuwać stres. Oczywiście do tego dochodzą trudności związane z organizacją wyjazdu, zarządzaniem wakacyjnym budżetem, komunikacją w obcym kraju…
Jak w takim razie podejść do wypoczynku, żeby uniknąć stresu? Na dłuższy urlop zwykle czekamy cały rok, więc to chyba naturalne, że mamy pewne oczekiwania.
Dobrze mieć świadomość, że im większe oczekiwania, tym większe rozczarowanie, jeśli coś się nie uda. Zachęcam, żeby pomyśleć sobie: chcę, żeby urlop był przyjemny, liczę na to, że spędzę trochę czasu z rodziną, z przyjaciółmi, poznam ciekawe miejsce, spróbuję czegoś nowego. Warto pamiętać, że jeśli coś nie pójdzie zgodnie z planem, to świat się nie zawali, dalej możemy korzystać z urlopu. Gdy zacznie padać deszcz, a my akurat chcieliśmy pójść na plażę, to dlaczego nie powiedzieć sobie: w porządku, spędzę ten czas inaczej, ale równie przyjemnie? Jeśli będziemy się frustrować, że pogoda nie sprzyja, stracimy energię, przysporzymy sobie różnych napięć emocjonalnych i stresu.
Wiele osób, zwłaszcza na kierowniczych stanowiskach, podczas urlopu odbiera telefony od współpracowników, odpowiada na maile. Czy można tego uniknąć?
W tym kontekście ważne jest właściwe przygotowanie. Dwa, trzy tygodnie przed urlopem warto zrobić listę rzeczy, które chcemy załatwić, zanim udamy się na wypoczynek. Możemy też na przykład zawczasu zamieścić informację w stopce mailowej, że w danym terminie będziemy niedostępni. Dzięki temu nasi współpracownicy mają szansę odpowiednio rozplanować działania wymagające naszego udziału.
Nawet jeśli załatwimy wszystkie ważne sprawy, możemy czuć pokusę, żeby zajrzeć od czasu do czasu na pocztę, trzymać rękę na pulsie.
Zachęcam, żeby się zastanowić, czy naprawdę musimy sprawować ciągłą kontrolę nad tym, co się dzieje w pracy. Powinniśmy dążyć do wyznaczenia pewnych granic, pozwolenia sobie na odcięcie się od obowiązków służbowych. Trzeba powiedzieć sobie: teraz przeznaczam czas na wypoczynek, a wszystkimi zadaniami zajmę się po powrocie, kiedy będzie na to odpowiedni moment.
Jeśli sytuacja naprawdę tego wymaga, możemy jednak ustalić, że będziemy sprawdzać skrzynkę służbową w jakichś określonych godzinach, odpowiemy na najpilniejsze wiadomości, a resztę czasu przeznaczymy na relaks.
Zastanawiam się, dlaczego czasami tak trudno jest nam oderwać się od myśli o pracy. Skąd bierze się ta potrzeba ciągłej kontroli?
Może wynikać z tego, w jakim świecie żyjemy. Pracę mamy zawsze w zasięgu ręki, bo wszyscy używamy smartfonów i Internetu. Pandemia nauczyła nas też, że pracujemy w domu, więc zatraciliśmy tę granicę między miejscem pracy a miejscem wypoczywania.
Poza tym musimy sprostać wielu wymaganiom, co rodzi dużą presję. Być może mamy obawy, że coś ważnego nas ominie, że ktoś zarzuci nam brak zaangażowania… Przez to wszystko trudno nam jest pozwolić sobie na odcięcie się od obowiązków służbowych, telefonu, maili.
Ile czasu potrzebujemy, żeby w pełni naładować baterie? Dwa tygodnie wystarczą?
Wszystkie wskazówki, które dostajemy od naukowców, wskazują na to, że w idealnej sytuacji powinniśmy mieć dwa, trzy tygodnie urlopu. Pierwszy tydzień możemy wtedy poświęcić na przestawienie się na tryb wypoczynku, drugi – na pełne odprężenie, a trzeci – na przygotowanie się do powrotu. Oczywiście nie wszyscy możemy pozwolić sobie na trzy tygodnie przerwy od pracy. Myślę jednak, że nawet tydzień urlopu może spełnić swoje zadanie, jeśli tylko odpowiednio do niego podejdziemy.
Powinniśmy tym bardziej zadbać o jakość tego wypoczynku?
Właśnie. Odciąć się od środowiska pracy, pobyć tu i teraz. Wypić bez pośpiechu poranną kawę, usiąść na tarasie, porozmawiać z kimś bliskim albo po prostu posiedzieć w ciszy bez poczucia, że czekają na nas obowiązki. Doświadczyć tego, co się dzieje wokół.
Po powrocie do pracy często pojawia się spadek nastroju. Zderzamy się z pourlopową rzeczywistością: dziesiątkami nieprzeczytanych wiadomości, zaległymi i nowymi zadaniami. Jak sobie z tym poradzić?
I w tym przypadku ważną rolę odgrywa przygotowanie oraz nastawienie. Powróćmy do pracy ze świadomością, że będziemy mieli mnóstwo do zrobienia, ale możemy podejść do tego na spokojnie. W ciągu pierwszych paru dni po urlopie nie jesteśmy jeszcze bardzo produktywni, nasz organizm dopiero przestawia się na inny tryb, trudno nam myśleć zadaniowo. Dlatego najlepiej ustalić sobie pewien plan działania, poświęcić czas na przejrzenie maili i stworzenie listy zadań – z podziałem na te, które powinny być zrobione w pierwszej kolejności, i te, które mogą poczekać.
Trzeba podejść do siebie wyrozumiale, dać sobie czas na rozbieg?
Tak. W tych pierwszych dniach po urlopie musimy się o siebie zatroszczyć. Spróbować łagodnie przejść z trybu „odpoczywam” na tryb „pracuję na pełnych obrotach”.
Na koniec zapytam, jak zadbać o równowagę między pracą a życiem prywatnym na co dzień, poza sezonem urlopowym. Z tego, co Pani powiedziała wcześniej, wnioskuję, że ważne jest postawienie wyraźnych granic pomiędzy czasem pracy a czasem wypoczynku.
Granice są niezwykle istotne. Jeśli założymy, że kończymy pracę o 17:00, żeby móc jeszcze spędzić czas z rodziną, zająć się obowiązkami domowymi czy naszym hobby, to musimy pilnować sami siebie i tego ustalenia przestrzegać.
Co poza tym?
Ważne jest też to, żebyśmy wiedzieli, jak najlepiej odpoczywamy, co nam najbardziej pomaga. Czy po całym dniu patrzenia w ekran w pracy chcemy jeszcze spędzać czas, oglądając seriale i przeglądając portale społecznościowe? A może lepiej wypoczniemy, jeśli pójdziemy na spacer, posłuchamy muzyki, zagramy w grę planszową lub poczytamy książkę?
Dobrze też raz na, powiedzmy, dwa miesiące zorganizować sobie przedłużony weekend i gdzieś wyjechać, żeby podładować baterie, zmienić otoczenie. Pamiętajmy, że wypoczynek powinien być wpisany w naszą codzienność. Nie możemy ciągle go odkładać lub liczyć, że dwa tygodnie wolnego zapewnią nam energię na stawianie czoła wyzwaniom przez cały rok.
Mariola Reroń – psychoterapeutka, specjalistka z zespołu HeyDoc pomagająca dorosłym, dzieciom i rodzicom. Doświadczenie zawodowe zdobyła w Londynie, pracując w szkołach, organizacjach wspierających rodziny i swoim prywatnym gabinecie. Cel jej pracy to podnoszenie komfortu życia pacjentów poprzez odkrywanie nowych strategii radzenia sobie z trudnościami i stresem oraz poprawę relacji z innymi. Obecnie pracuje w Środowiskowym Ośrodku Zdrowia Psychicznego i prywatnym gabinecie Przestrzeń Rozwoju w Sosnowcu.
Potrzebujesz pomocy psychologicznej? Umów e-wizytę ze specjalistą
Autor: Redakcja








