Pani złe samopoczucie jest w pełni uzasadnione i nie wymaga Pani leczenia psychiatrycznego. Pani zaburzenia adaptacyjne typu depresyjnego mają charakter depresji egzystencjalnej. Kryzys i złe samopoczucie w takiej sytuacji mają nas zmotywować do działania i do zmiany sytuacji. Nie może Pani poszukiwać rozwiązań w postaci leczenia farmakologicznego, czyli do sytuacji, kiedy zobojętni się Pani na tę sytuację i dalej będzie w niej tkwić. Kryzys jest motorem poszukiwań wiedzy o sobie i sposobów zaspokajania potrzeb. Szczęście na tym świecie nigdy nie jest stanem permanentnym, to raczej krótsze niż dłuższe chwile. To niekończący się cykl: szczęście, zadowolenie i znów głód zmuszający do tego, żeby opuścić miejsce, w którym na chwilę się zatrzymaliśmy i iść dalej.
Każdy ma pełną licencję wolności i prawo do nieskończonej liczby pomyłek. Takie postawienie sprawy uświadamia jednostkową odpowiedzialność za to jak podsumujemy swoje życie, kiedy po 70-80 latach ostatni raz zamkniemy oczy. Ponieważ żaden dorosły człowiek nie odpowiada za nikogo oprócz siebie, w rozmowach terapeutycznych, podobnie jak w dorosłym życiu nie dajemy żadnych receptur, czy dobrych rad (już Demokryt z Abdery napisał traktat o złym dawaniu dobrych rad) bo tak obdarowany pacjent w sytuacji niepowodzenia obciąży nasz, a nie swój rachunek sumienia. Innymi słowy – swoimi wyborami Pani doprowadziła do sytuacji, w której się Pani znalazła i swoimi wyborami może ją Pani zmienić albo nie.








